Anna Kolbuszewska

Angielskiego zaczęłam się uczyć kiedy miałam 11 lat – i od razu połknęłam haczyk. Bardzo szybko stwierdziłam, że moja przyszłość to uczenie angielskiego. To zdeterminowało wybór liceum (z poszerzonym programem języka angielskiego), udział w konkursach i olimpiadach, a potem tez wybór studiów. Na studia nie musiałam zdawać egzaminu z języka angielskiego jako finalistka olimpiady. Zdawałam tylko język polski – i do dzisiaj pamiętam pytania które wylosowałam.
Po roku studiów w Poznaniu zdecydowałam się przenieść na Uniwersytet Jagielloński – i był to strzał w dziesiątkę. Kraków to miasto zupełnie inne od Poznania, i przez to fascynujące. Poznań ma swoją "sznekę z glancem", w Krakowie wychodzi się "na pole" a nie "na dwór". W Poznaniu jeżeli masz zrobić coś dzisiaj, lepiej abyś to zrobił wczoraj. W Krakowie niebo się nie zawali jeżeli to zrobisz jutro, albo pojutrze, albo i za tydzień. Ale przecież i jedno i drugie w życiu się przydaje!
W trakcie studiów poznałam mojego męża Andrzeja Stęsika – i tym sposobem po krótkiej emigracji wróciłam po studiach do Poznania. Powrót był małą rewolucją kulturową – znowu musiałam się nauczyć funkcjonować po poznańsku.
Po studiach od razu zaczęłam pracować jako nauczyciel angielskiego. Miałam dużo szczęścia, bo nim z Andrzejem założyliśmy naszą własną firmę szkoleniową, miałam szansę gruntownie się dokształcić w moim ukochanym zawodzie, na kursach prowadzonych przez światowej klasy specjalistów. Kiedy więc rozpoczęliśmy przygodę z INTERSECTION, miałam już za sobą doświadczenia nauczyciela i metodyka, i wiedziałam czego oczekuję od naszych współpracowników.
Od tego czasu w moim życiu zawodowym zmieniło się i wiele, i niewiele: niewiele, bo cały czas pracuję w zawodzie który nie przestaje mnie fascynować; wiele, ponieważ w swoich działaniach na rzecz środowiska zawodowego udało mi się bardzo dużo osiągnąć, co wykorzystuję przekazując swoją wiedzę mniej doświadczonym koleżankom i kolegom.